Chłopaki z Klifu - Sabin Iqbal
Po raz pierwszy sięgnęłam po książkę autora z zupełnie innego kręgu kulturowego i po raz pierwszy postanowiłam napisać recenzję. Wszystko za sprawą Dyskusyjnego Klubu Książki działającego przy Bibliotece Publicznej w Trzciance, który otworzył przede mną
drzwi do literackich światów, po które wcześniej nie sięgałam. Na pierwszy ogień trafiła powieść wyjątkowa: „Chłopaki z Klifu” — literacki debiut Sabina Iqbala, autora pochodzącego z Indii. Książka ukazała się w 2024 roku nakładem Wydawnictwa Poznańskiego, w przekładzie Ewy Rajewskiej.
To nie jest typowa historia o dorastaniu. To opowieść zanurzona w społeczno-kulturowych napięciach, spleciona z realizmem, sensacyjnym tłem i subtelnym humorem.
Bohaterami powieści jest czwórka przyjaciół — nastoletnich chłopców w wieku 17 i 18 lat: Moosa, Usman, Thaha i Jahangir. Tworzą zgraną paczkę, którą można by nazwać „braćmi z Klifu” — nawiązując do angielskiego tytułu „Cliffhangers”, co dosłownie oznacza „zawieszonych na krawędzi klifu”. I rzeczywiście — całe ich życie rozgrywa się na granicy: między dzieciństwem a dorosłością, między marzeniami a codziennością, między moralnością a przestępstwem.
Akcja toczy się w turystycznej, nadmorskiej wiosce w stanie Kerala, położonej nad Morzem Arabskim, gdzie charakterystycznym elementem krajobrazu jest malowniczy klif — miejsce spotkań, rozmów i decyzji. Chłopcy pochodzą z ubogich rodzin. Ich codzienność naznaczona jest niedostatkiem, ale też pragnieniem zmiany swojego losu. Wierzą, że znajomość języka angielskiego otworzy im drzwi do lepszego życia, dlatego uczą się go samodzielnie, wykorzystując kontakt z turystami. Często jednak oznacza to balansowanie na granicy prawa — pomagają przyjezdnym m.in. zdobywać nielegalne narkotyki.
Ich obecność nie uchodzi uwadze lokalnym służbom. W wiosce doszło do gwałtu na zagranicznej turystce i kilku tajemniczych zgonów, co sprawia, że chłopcy są stale obserwowani i podejrzewani o związki z przestępczym podziemiem. W tle tej historii wyraźnie zaznacza się kontekst społeczno-polityczny — Kerala to mozaika religijna i ideologiczna, w której współżyją, często w napięciu, wyznawcy hinduizmu, islamu i chrześcijaństwa. Dochodzi tu także do ostrych podziałów politycznych — między zwolennikami rządu Indii a jego zagorzałymi przeciwnikami. Niewidoczny, ale odczuwalny pozostaje też cień brytyjskiego kolonializmu, który odcisnął piętno na strukturze społecznej i mentalności mieszkańców.
Jestem zachwycona tą powieścią. Co najbardziej mnie poruszyło? Przede wszystkim autentyczność, z jaką autor ukazuje realia życia codziennego w tej części świata — biedę, społeczne wykluczenie, religijną i polityczną nienawiść, a także marzenia młodych ludzi o lepszym życiu, mimo ograniczeń. Jako była nauczycielka geografii szczególnie doceniam ten społeczno-kulturowy kontekst. W swojej pracy starałam się uwrażliwiać uczniów na podobne kwestie — np. omawiając sytuację Indii i zjawisko przymusowych migracji zarobkowych mężczyzn. Książka Iqbala – to doskonała, literacka ilustracja tego, o czym mówiłam na lekcjach — z tą różnicą, że tutaj te zjawiska mają twarze, imiona i emocje.
Podobały mi się także postawy głównych bohaterów, czyli czwórki chłopców, których połączyła nie tylko przyjaźń, ale też wspólne wartości — solidarność w przeciwstawianiu się przemocy, fanatyzmowi religijnemu, presji politycznej, odwaga, potrzeba wolności, tolerancja, poszanowanie drugiego człowieka. Ich relacja jest nie tylko przekonująca, ale wręcz inspirująca — pokazuje, że nawet w niesprzyjających warunkach można dążyć do niezależności, do szacunku wobec innych. Szczególnie poruszyła mnie ich wzajemna lojalność i wsparcie w chwilach kryzysu. Ciekawie ukazany został ich kontakt z Anglikiem Jonathanem— człowiekiem z zupełnie innego świata, który jednak starał otoczyć ich opieką, był ich sponsorem i mentorem.
Z zainteresowaniem śledziłam też wątki związane z dojrzewaniem bohaterów — wypełnione ich ulubioną grą w krykieta, ale też przeplatane pierwszymi miłościami i młodzieńczymi wybrykami, przygodami. Wszystko to z pozoru niewinne, z czasem zaczyna nabierać ciężaru i prowadzi do poważniejszych konfliktów, które zaczynają zagrażać całej społeczności wioski.
Szczególną uwagę zwróciłam również na relacje rodzinne, które autor przedstawił z dużym wyczuciem i sporą dawką ironii. W pamięć zapadły mi zwłaszcza sceny z życia rodziny Moosy — a konkretnie relacja między jego rodzicami. Matka odnosi się do męża z lekceważeniem graniczącym z pogardą. On zaś, powróciwszy po latach pracy w krajach arabskich, stara się jej unikać i przetrwać w tej trudnej domowej rzeczywistości… żeby się jej tylko nie narazić.
Świadkiem tego zachowania był ich syn, który doszedł do następującego wniosku: „Nowe umiejętności samozachowawcze ojca przekonały mnie, że rasa ludzka ewaluuje. Wykształcamy nowe zestawy sprawności, żeby przezwyciężyć życiowe zagrożenia. W przypadku ojca zagrożeniami są bezpodstawne ataki matki na niego jako na osobę, mężczyznę, istotę ludzką i przedstawiciela jego rodziny. Ojciec wykształcił takie umiejętności jak zamykanie uszu na jej złorzeczenia, odnajdywanie pilota i wyłączanie telewizora w mgnieniu oka, wymykanie się z pokoju i zasypianie w ulubionym fotelu. A ostatnio opanował fenomenalną zdolność do rozpływania się w powietrzu.” Ten fragment bardzo mnie rozbawił, a jednocześnie zasmucił. Podobnie humorystyczno-sarkastyczne były relacje między Moosem, a jego matką – kobietą zgorzkniałą i zrzędliwą, która ciągle była niezadowolona ze swojego syna.
Zwróciłam też uwagę na wyjątkowo ciekawe i sugestywne analogie, które stosował autor, począwszy od zestawienia życia czwórki chłopców z egzystencją „krabów żyjących na plaży, które z nadejściem deszczów znikają w norkach wykopanych w piasku. A wynurzają się z nich, kiedy wychodzi słońce i nadciąga mrowie turystów” czy też humorystyczną ocenę kobiecej natury wynikającą z obserwacji zachowania kobiet ( bratowych): „Umysł kobiety – jest jak ciemna jaskinia – mogę tylko tu stać u wejścia i patrzeć”.
W książce znalazłam też wiele ponadczasowych refleksji, ciekawych myśli. Niektóre z nich wartych jest zapamiętania, dla przykładu:
„(…) To co nas spotyka, nie bierze się z naszej złej woli. Przyczyną jest system, sam system społeczny , i to on odpowiada za wszystkie sprawy kryminalne, w które bywamy zamieszani.”
„Nigdy nie jesteśmy bardziej bezradni i godni współczucia niż wtedy , kiedy nie umiemy czegoś przeczytać albo powiedzieć w obcym języku”.
„Każdy chłopak popełnia błędy. To kamienie milowe na drodze do mądrości.”
„Cuda nie poczekają. Są jak meteory. Trzeba lecieć je oglądać, zanim znikną.”
„Ani matka, ani żadna religia nie powinny odmawiać ludziom pożywienia złożonego z innych stworzeń ani roślin. Takie jest prawo Natury. Nikomu nie wolno wydawać zarządzeń, co wolno jeść i pić , a czego nie.” (chodzi o religie –islam a hinduizm)
„Cały świat to scena , a ludzie na nim to tylko aktorzy (…)”
Uważam, że powieść „Chłopcy z Klifu” (wydawnictwo Poznańskie) jest warta przeczytania. Dzięki niej poznamy „cienie i blaski” życia ludzi w innej części świata. Bardzo książkę polecam.
Jadwiga Zakrzewska -Kaletka DKK Trzcianka