09 / 05 / 23

Płotka – Lisa Brennan-Jobs

Obraz przedstawia mur, tekst: Zasięgnij języka, przeczytaj cytat(s. 54) „– Moim ojcem jest Steve Jobs – powiedziałam do niego. Miałam nie mówić ludziom, kim jest. Matka patrzyła na mnie zdziwiona; byłyśmy jedynymi klientkami w sklepie. – Ach tak? – odparł księgarz i nasunął okulary na czoło. – Tak – potwierdziłam. Moje słowa były jak połysk na liściu, przyciągały jego wzrok. – A ja jestem najmądrzejszą dziewczynką na świecie.”

(s. 126) „Marzyłam, żeby od razu być z nim blisko – tak jak inne dzieci czują się ze swoimi ojcami. Chciałam lawiny słów, pytań, chciałam zostać zauważona. Tak długo czekałam, a teraz, gdy wreszcie byliśmy razem, wydawało się, że jest już na to za późno. W tym jego pełnym skupieniu milczenia poczułam nowy rodzaj rozpadu. Zaczynałam znikać. Patrząc na niego, dostrzegałam szczegóły z idealną ostrością, ale miałam trudności ze znalezieniem siebie.”

(s. 163) „Nazywał mnie Płotką. – Hej, Płotko, spadajmy. Szkoda marnować życie. Płotka kojarzyła mi się z płotkiem. Myślałam, że chodziło mu o to, żebym tak nie stała jak kołek. Później dowiedziałam się, że jest taka ryba płoć, więc płotka to mała, młoda rybka. Czasem wypuszcza się je z powrotem do wody, żeby jeszcze podrosły.”

(s. 375) „Na Wschodnim Wybrzeżu, powiedział, ludzie nosili beżowe spodnie, jeśli chcieli ubrać się na luzie. Byli zupełnie inni: fałszywi i zbyt oficjalni, bez tego świętego luzu, który my mieliśmy dzięki wonnym wzgórzom pachnącym pieprzem i eukaliptusem, dzięki temu rozmytemu światłu słońca. Nosiliśmy dziurawe dżinsy; on i ja, i sandały Birkenstock.”

Lisa Brennan-Jobs „Płotka”, Wyd. Literackie, Kraków 2019.

Dyskusyjny Klub Książki w Chodzieży (Miejska Biblioteka Publiczna w Chodzieży)

Podoba Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi: