05 / 05 / 23

Wstyd – Robert Małecki

napisy: Literatura dla dorosłych, Wstyd, Robert MałeckiKryminał wciągnął mnie bez reszty.
Fabuła prowadzona jest z wyczuciem, dbałością o każdy szczegół.
Czasem to mi wręcz trochę przeszkadzało. Może dlatego, że COVID-u mam już po dziurki w nosie, od trzech lat we wszystkich mediach, a w powieści akcja rozgrywa się w 2021 roku w centrum obostrzeń.

Wiek i samopoczucie głównej bohaterki to aspekt, który jest mi bliski.
Czytanie tej książki w okresie Sylwestra dodatkowo niesie dreszczyk emocji, bo rzecz dzieje się w okolicach Nowego Roku, czasu podsumowań i wyciągania wniosków na przyszłość.

Książka porusza trudne kwestie: tożsamości, seksualności, świadomości i tolerancji.
Autor robi to z wyczuciem, szanując poglądy różnych środowisk, naświetla ich punkt widzenia, tłumaczy, nazywa po imieniu problemy.

Książka ukazuje trzy pokolenia uczące się żyć w dziwnych czasach, gdzie nic nie jest pewne, oprócz tego, że miłość jest najważniejsza i niesie nadzieję.

Celowo nie opisuję fabuły, by nie zdradzać szczegółów. Polecam książkę na zimowe wieczory, choć może zarwiecie przez nią noc.

Anna Błaszkowska
DKK Nowe Miasto
Wielkopolska


Wstyd to kryminał, czy raczej historia tragedii rodzinnej byłej policjantki, wdowy po mężu policjancie i matce w żałobie po śmierci szesnastoletniego syna – jednego z bliźniaków? Wciąga czytelnika już od pierwszej strony! Pierwszego lutego 2021 roku Julia Karlińska zbudziła się z „uczuciem błogiego stanu szczęścia”. A według słów Romy Ligockiej „szczęście to krótkotrwały przepływ energii i odwagi (…)” Pytanie, co wprowadziło Julię w tak dobry nastrój od rana, skoro jej syn już od kilku godzin nie żył? Ona o tym jeszcze nie wiedziała i nie przypuszczała, że od tego to dnia rozpocznie się jej drugi horror w życiu. Pierwszy przeżyła dziewięć lat wcześniej, kiedy po porannym uśmiechu na pożegnanie, mąż wsiadł na Hondę VTX, uruchomił głośny motor, a za kilka godzin koledzy policjanci powiadomili ją o jego śmierci na skutek wypadku gdzieś na polnej drodze. A tego dnia rano, kiedy tak błogo się czuła, dostała telefoniczną informację o tragicznej śmierci kolegi z pracy – Nowaka. I jeszcze w tym samym dniu policjanci, poszukujący jej zaginionego syna odnajdują jego ciało nad brzegiem jeziora, u stóp wysokiego klifu.
To, w jaki sposób przeżyła następne dni i pogrzeb syna, nie zapamiętała, natomiast kiedy prowadzący śledztwo po dwóch tygodniach znaleźli się w jej domu, nie potrafiła umiejscowić zdarzeń w realnym czasie To co działo się przez te dwa tygodnie jej umysł po prostu nie zarejestrował.

Odtąd uczestniczymy w jej zmaganiach dochodzeniowo – śledczych prowadzonych na własną rękę przez kilkanaście intensywnych dni. Rozwój akcji, czyli odsłaniania zdarzeń prowadzących do tragicznego finału zarówno dla nauczyciela Nowaka, jak i jej syna, tylko dzięki niej i jej ogromnej determinacji by odkryć prawdę, doprowadza do zakończenia śledztwa. Tylko jej miłość jest w stanie w krytycznych momentach nawet zaryzykować swoim życiem by odkryć prawdę. To jej miłość, która „nigdy lub prawie nigdy nie jest szczęściem” i tylko ten, kto nie przeżywał niepokoju, nie czekał, nie pędził ze strachem do szpitala, szkoły czy na policję, może powiedzieć, że miłość jest szczęściem, a czują jej ciężar tylko ci, którzy kochają prawdziwie i bezwarunkowo czyli matki.
Takie refleksje rodzą się i pozostają w głowie czytelnika śledzącego drogę Julii, dla przyjaciół Karli do odkrycia prawdy o śmierci męża a teraz syna. A droga do niej stała się bardzo ponura i mocno raniąca jej serce. Odkrycie tego co stało za śmiercią jej męża i syna, prawda o nich samych, a szczególnie o mężu wstrząsnęła nią mocno. Odkrycie, że jej mąż i kolega z jej pracy Nowak byli kochankami, wzbudziło w niej ogromne poczucie wstydu i takie właśnie poczucie wstydu stało się przyczyną śmierci Nowaka, poniesionej z ręki własnego syna. A przyczyna?…, bo co powiedzą ludzie, koledzy będą się wyśmiewać zarówno z niego, matki a także i ojca. Straszne, ale to właśnie wstyd tak zaślepił chłopaka, że chwycił we wzburzeniu za narzędzie zbrodni i uderzył.
Wydawać by się mogło, że uczestnictwo w manifestacji o prawa osób LGBT jasno określa stosunek jej uczestników do osób o innej orientacji, a jednak wtedy kiedy chodzi o naszych bliskich, uczucie wstydu i zażenowania rodzi zupełnie odmienne uczucia i tolerancyjne przekonania znikają.

Bardzo polecam tę pozycję każdemu, kto kocha dobrą książkę. Dla mnie to nie tylko kryminał, to studium miłości, odpowiedzialności, poświęcenia, przyjaźni i niekiedy niezwykłej odwagi. Przy tym cudowne opisy zimy, uczuć, zachowań i zdarzeń świetnie splecionych w ciąg logiczny odkrywanych prawd.

Jadwiga Kuna
DKK Nowe Miasto
Wielkopolska

Podoba Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi: