Wzgórze psów – Jakub Żulczyk
Dziwnie niepokojąca książka…
Po lekturze, bardzo bogatego w treść i liczbę stron, „Wzgórza psów” można się zastanawiać o czym na co dzień myśli Jakub Żulczyk. Skrajne opinie czytelników pokazują, że jego twórczość da się ocenić na wiele sposobów, co tworzy ogromne pole do dyskusji. Nieczęsto zdarza się książka, w której aż tak trudno polubić choć jednego bohatera. Ich dysfunkcyjność w połączeniu z beznadziejnością sytuacji, w których nieustannie się znajdują, tworzy mieszankę wybuchową. Lokalny wątek polityczny, skomplikowane, niemal do granic możliwości, relacje rodzinne, liczne retrospekcje i nagromadzenie wulgaryzmów oraz opisów prowincjonalnych patologii, powoduje, że chwilami ma się ochotę książkę odłożyć i nigdy do niej nie wracać. Jest w niej jednak coś, co sprawia, że wciąga niczym bagno i nie pozwala całkiem o sobie zapomnieć. Prawdopodobnie ma to związek z doświadczeniem Żulczyka w pisaniu scenariuszy do filmów i seriali. Również „Wzgórze psów” ma potencjał, by kiedyś na jego podstawie powstał serial, choćby krótkometrażowy. Pojawia się również wątek Warszawy. Jest ona przedstawiona jako miejsce, w którym przyjezdny może wygrać albo przegrać, ale na pewno nie może spokojnie żyć. Ta mroczna i niepokojąca książka pokazuje ponadto, jak ojcowie niszczą swoich synów, mężowie żony, a przyjaciele przyjaciół. Jak na dłoni widać tutaj, jakie piętno odciskają na dzieciach i ich życiowych decyzjach błędy rodziców. Przeszłość potrafi dopaść niezależnie od upływu czasu czy pokonanych kilometrów. W pewnych fragmentach dostrzegalne są błyskotliwość i życiowe doświadczenia autora. Mimo wszystko warto dotrwać do końca. Wspiąć się na to strome wzgórze. Można tam znaleźć coś co trudno nazwać. Coś dziwnie niepokojącego… Morał tej książki jest krótki i niektórym znany: ludzie się nie zmieniają, chyba że na gorsze. Niestety.
Natalia Janecka
DKK Szamotuły
Styczeń 2023